Dlaczego potrzebujesz strony internetowej?
Masz klientów z poleceń, prowadzisz aktywnie Facebooka i Instagrama, a telefon jakoś dzwoni. Czy naprawdę potrzebujesz jeszcze strony internetowej? Odpowiedź nasuwa się sama, ale spójrz na to z innej perspektywy: czy zanim coś kupisz, nie chcesz upewnić się, że to będzie dobry zakup? To samo działa w drugą stronę: klient, zanim napisze lub kupi coś od Ciebie, chce Cię sprawdzić. Od tego właśnie jest strona, która pomoże mu szybko rozwiać wątpliwości i podjąć decyzję: „ok, trafiłem we właściwe miejsce”. Dzieje się to nawet wtedy, gdy śpisz, pracujesz albo jesz obiad.
Strona internetowa to coś więcej niż wizytówka
Do niedawna mówiło się, że strona internetowa jest wizytówką firmy. Problem w tym, że wizytówka zwykle leży w szufladzie między starą kartą lojalnościową a paragonem, którego nikt już nie potrzebuje.
Dobra strona robi znacznie więcej – pokazuje ofertę, odpowiada na pytania, rozwiewa obawy i pomaga klientowi zrobić kolejny krok. Może nim być telefon, rezerwacja terminu, wysłanie formularza albo zakup.
Wyobraź sobie gabinet fizjoterapii. Ktoś dostaje polecenie od znajomego, ale przed umówieniem wizyty chce wiedzieć:
– czy specjalista zajmuje się jego problemem,
– ile kosztuje konsultacja,
– jak wygląda pierwsza wizyta,
– gdzie znajduje się gabinet,
– czy w pobliżu można zaparkować bez wyprawy z plecakiem i prowiantem.
Jeśli szybko znajdzie te informacje, łatwiej podejmie decyzję. Jeśli nie — prawdopodobnie sprawdzi kolejny gabinet. Nie dlatego, że jest lepszy. Po prostu łatwiej się z nim skontaktować.
Podobnie wygląda to w biznesie B2B. Przedstawiciel producenta poznaje potencjalnego klienta na targach. Rozmowa jest udana, padają konkretne deklaracje, wszyscy wymieniają wizytówki. Kilka dni później klient szuka firmy w internecie. Chce zobaczyć park maszynowy, certyfikaty, realizacje i dane techniczne. Jeśli niczego nie znajduje, entuzjazm po spotkaniu może szybko wyparować.
Strona nie służy więc tylko osobom, które trafiają do Ciebie z Google. Zaglądają na nią także ludzie z polecenia, mediów społecznościowych, reklam, targów i spotkań biznesowych. To miejsce, w którym wszystkie drogi prowadzą do Twojej firmy. Prawie jak Rzym, tylko z formularzem kontaktowym.
Co właściwie daje Ci własna strona?
1. Zaufanie odwiedzających.
Klient nie wie o Twojej firmie tyle, co Ty. Widzi tylko kilka elementów: ofertę, zdjęcia, opinie, realizacje, dane kontaktowe i sposób, w jaki o sobie mówisz. Na tej podstawie ocenia, czy warto napisać.
Jest to szczególnie ważne w branżach, w których klient dużo ryzykuje. Architekt może pokazać portfolio i opisać przebieg projektu. Kancelaria — wyjaśnić swoje specjalizacje. Fotograf ślubny — zaprezentować całe reportaże, a nie tylko dziewięć zdjęć wybranych pod instagramową kratkę.
Nie chodzi o to, żeby krzyczeć: „Jesteśmy najlepsi!”. W internecie najlepsza jest mniej więcej co druga firma. Lepiej pokazać konkrety: jak pracujesz, komu pomagasz i jakie masz doświadczenie.
2. Własny teren.
Profil w mediach społecznościowych jest trochę jak wynajmowane mieszkanie. Możesz je ładnie urządzić, ale właściciel nadal ustala zasady. Platforma może zmienić algorytm, ograniczyć zasięgi, usunąć konto albo wprowadzić nowy format, za którym nikt nie nadąża.
Na własnej stronie to Ty decydujesz, co jest najważniejsze. Oferta nie znika pod filmikiem z zeszłorocznej wigilii firmowej. Cennik nie tonie wśród rolek, a klient nie musi przekopywać się przez sześć miesięcy postów, żeby znaleźć numer telefonu.
Media społecznościowe nadal są przydatne. Świetnie przyciągają uwagę i pozwalają utrzymywać kontakt z odbiorcami. Ale najlepiej działają wtedy, gdy prowadzą do miejsca, nad którym masz kontrolę.
3. Wsparcie 24/7.
Strona nie bierze urlopu, nie zasypia i nie odpowiada klientowi: „Oddzwonię po weekendzie”. Może prezentować ofertę przez całą dobę, zbierać zapytania i przyjmować rezerwacje.
Restauracja może pokazać aktualne menu. Salon kosmetyczny — udostępnić kalendarz wizyt. Firma szkoleniowa — przyjmować zgłoszenia. Wykonawca instalacji — zebrać dane potrzebne do pierwszej wyceny.
Oczywiście strona nie zastąpi dobrej obsługi. Nie poda klientowi kawy i nie poradzi sobie z każdym nietypowym pytaniem. Może jednak wykonać sporą część pracy, zanim do rozmowy włączy się człowiek.
4. Pokazuje, co działa.
Na własnej stronie możesz zobaczyć, skąd przychodzą użytkownicy, które usługi oglądają i w którym miejscu rezygnują z kontaktu. Dzięki temu nie musisz zgadywać, czy reklama działa, a nowa oferta kogokolwiek interesuje.
Dane nie są magiczną kulą. Sam wykres nie zwiększy sprzedaży, nawet jeśli ma bardzo ładne kolory. Pomoże jednak zauważyć problemy. Być może klienci odwiedzają cennik, ale nie rozumieją różnic między pakietami. Może formularz ma tyle pól, że przypomina wniosek o kredyt. A może najważniejsza usługa jest ukryta trzy kliknięcia za głęboko.
Co można odpowiedzieć na najczęstsze obiekcje?
„Wystarczą mi media społecznościowe”
To brzmi rozsądnie. Założenie profilu nic nie kosztuje, publikowanie jest proste, a klienci mogą od razu napisać wiadomość. Dla restauracji, fryzjera, trenera czy małej marki social media bywają świetnym narzędziem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy profil ma robić wszystko naraz. Posty szybko znikają, ważne informacje mieszają się z codziennymi publikacjami, a oferta staje się trudna do znalezienia. Nie każdy ma też konto na danej platformie.
Instagram może narobić apetytu zdjęciem pizzy. Strona powinna pokazać menu, adres, godziny otwarcia i przycisk rezerwacji. Jedno narzędzie przyciąga uwagę, drugie pomaga podjąć decyzję.
Krótko mówiąc: media społecznościowe to świetny magnes, ale strona powinna być domem Twojej marki.
„Mam klientów z polecenia”
To doskonała wiadomość. Polecenia są wartościowe, bo klient otrzymuje od znajomego pierwszą porcję zaufania. Zwykle jednak i tak chce sprawdzić firmę w internecie.
Załóżmy, że sąsiad poleca ekipę remontową. Zanim zadzwonisz, prawdopodobnie chcesz zobaczyć zdjęcia realizacji, przeczytać opinie i sprawdzić, czy firma pracuje w Twojej okolicy. Jeśli znajdujesz tylko nieaktualny profil z trzema zdjęciami, pojawiają się pytania. Czy firma nadal działa? Czy robi łazienki? Czy odpisze jeszcze w tym roku?
Strona wzmacnia polecenie. Pokazuje, że firma istnieje, działa i zajmuje się dokładnie tym, czego potrzebuje klient. Pomaga też docierać do osób spoza grona dotychczasowych kontaktów.
Krótko mówiąc: strona nie zastępuje poleceń. Pomaga zamieniać więcej poleceń w prawdziwe zapytania.
„Strona jest za droga”
Tak, dobra strona kosztuje. Tak samo jak lokal, samochód firmowy, sprzęt czy reklama. Ważne jest jednak nie tylko to, ile wydajesz, ale co otrzymujesz w zamian.
Jeśli jedno zlecenie jest warte kilka tysięcy złotych, kilka dodatkowych klientów może zwrócić koszt strony. Jeśli sprzedajesz tańsze produkty, zysk może pochodzić z większej liczby zamówień albo z oszczędności czasu.
Nie każda firma potrzebuje wielkiego portalu z animacją, która wygląda jak zwiastun filmu science fiction. Lokalnemu elektrykowi może wystarczyć prosta, szybka witryna z ofertą, opiniami, obszarem działania i dużym przyciskiem „Zadzwoń”. Producent eksportujący towary do pięciu krajów będzie potrzebował czegoś większego.
Najdroższa jest często strona niedopasowana do firmy. Może być piękna, ale jeśli klient nie rozumie oferty i nie wie, gdzie kliknąć, pozostaje drogą dekoracją.
Krótko mówiąc: nie pytaj tylko „ile kosztuje strona?”. Zapytaj także „ile może mi zarobić albo zaoszczędzić?”.zie kliknąć, pozostaje drogą dekoracją.
„Nie mam czasu zajmować się stroną”
Wiele osób wyobraża sobie, że po uruchomieniu strony trzeba codziennie publikować trzy artykuły, nagrywać podcast i prowadzić transmisję na żywo. Spokojnie. Częstotliwość zmian zależy od rodzaju firmy.
Strona biura rachunkowego, dentysty czy firmy budowlanej może przez długi czas działać na podstawie dobrze przygotowanych treści. Oczywiście trzeba aktualizować ofertę, ceny i dane, ale nie musi to być drugi etat.
Co więcej, strona może oszczędzać czas. Jeśli codziennie odpowiadasz na pytania o cenę, terminy, dojazd, przygotowanie do wizyty czy przebieg współpracy, możesz udzielić tych odpowiedzi raz — na stronie.
Doradca biznesowy może jasno opisać, dla kogo jest konsultacja i czego nie obejmuje. Dzięki temu rzadziej rozmawia z osobami, które szukają zupełnie innej usługi.
Krótko mówiąc: dobrze zrobiona strona nie dokłada pracy. Zabiera z biurka część powtarzalnych zadań.
„Mojej branży nie szuka się w internecie”
Być może klienci trafiają do Ciebie głównie przez handlowców, targi albo znajomości. To jednak nie znaczy, że internet nie bierze udziału w decyzji.
Kierownik produkcji dostaje namiar na dostawcę części i sprawdza jego maszyny oraz certyfikaty. Wspólnota mieszkaniowa szuka realizacji firmy technicznej. Inwestor poznaje architekta z polecenia i ogląda jego projekty.
Sprzedaż nie zawsze zaczyna się w Google, ale bardzo często właśnie tam odbywa się sprawdzanie firmy. Brak strony zostawia klienta z pytaniami, na które konkurencja może odpowiedzieć szybciej.
Krótko mówiąc: nawet jeśli klient nie znajduje Cię w internecie, prawdopodobnie właśnie tam Cię sprawdza.
„Miałem stronę i nie przynosiła klientów”
Samo posiadanie strony nie gwarantuje sprzedaży. Samo posiadanie samochodu też nie gwarantuje, że dokądkolwiek pojedziesz. Potrzebujesz jeszcze paliwa, kierunku i najlepiej kluczyków.
Strona może nie działać, bo nikt na nią nie trafia. Może też mieć niejasną ofertę, brak przykładów, słaby formularz albo teksty napisane głównie o firmie, a nie o potrzebach klienta.
Firma informatyczna może wymienić trzydzieści technologii i nadal nie odpowiedzieć na proste pytanie: „Czy potraficie rozwiązać mój problem?”. Klient nie chce zdawać egzaminu ze skrótów branżowych. Chce wiedzieć, czy trafił do właściwych ludzi.
Strona potrzebuje ruchu z wyszukiwarki, reklam, social mediów, poleceń lub działań handlowych. Potrzebuje także jasnej oferty, dowodów i prostego następnego kroku.
Krótko mówiąc: jeśli poprzednia strona nie działała, warto znaleźć przyczynę. Samo słowo „strona” nie było problemem.
„Prowadzę tylko małą, lokalną firmę”
W lokalnym biznesie strona może być szczególnie przydatna. Klient nie szuka przecież hydraulika z dowolnego miejsca w Polsce. Szuka kogoś, kto działa w jego mieście, odbiera telefon i nie planuje dojazdu za trzy miesiące.
Mechanik może pokazać obsługiwane marki, godziny pracy i możliwość umówienia wizyty. Kosmetyczka — zabiegi, ceny i wolne terminy. Restauracja — menu, lokalizację i opcje dla osób na diecie.
Taka strona nie musi mieć stu podstron. Powinna po prostu szybko odpowiadać na najważniejsze pytania. Zwłaszcza na telefonie, bo klient może szukać pomocy stojąc pod cieknącą rurą, a nie wygodnie przy biurku.
Krótko mówiąc: mała firma nie potrzebuje wielkiej strony. Potrzebuje strony dopasowanej do lokalnych klientów.
„Konkurencja też nie ma dobrej strony”
Świetnie. To znaczy, że poprzeczka nie wisi szczególnie wysoko.
Wyobraź sobie dwie sale weselne. Pierwsza ma profil z kilkoma zdjęciami i numer telefonu. Druga pokazuje układ sali, liczbę miejsc, przykładowe menu, noclegi, odpowiedzi na pytania i formularz sprawdzania terminu.
Obie mogą być równie dobre. Druga ułatwia jednak klientowi wybór i sprawia wrażenie lepiej zorganizowanej. Zanim dojdzie do pierwszego spotkania, wykonała już sporą część sprzedażowej pracy.
Nie warto kopiować zaniedbań konkurencji. Jeśli inni każą klientowi szukać informacji z lupą, Ty możesz podać je na tacy.
Krótko mówiąc: brak dobrych stron w branży może być okazją, a nie argumentem przeciwko zmianie.
„Nie mam wystarczająco dużo treści”
Na początek nie potrzebujesz trzydziestu podstron i bloga aktualizowanego częściej niż prognoza pogody. Potrzebujesz odpowiedzi na kilka prostych pytań:
– co oferujesz,
– komu pomagasz,
– dlaczego warto Ci zaufać,
– jak wygląda współpraca,
– co klient powinien zrobić dalej.
Prawdopodobnie masz już większość potrzebnych treści. Są ukryte w ofertach, e-mailach, rozmowach z klientami, opiniach i odpowiedziach na najczęstsze pytania. Trzeba je zebrać, uporządkować i napisać po ludzku.
Blog, poradniki i rozbudowane realizacje można dodawać później. Ważne, żeby od początku strona była przygotowana na rozwój.
Krótko mówiąc: nie potrzebujesz encyklopedii. Potrzebujesz właściwych informacji w odpowiedniej kolejności.
„Zrobię stronę, kiedy firma będzie większa”
To trochę jak stwierdzenie: „Kupię większą szafę, kiedy ubrania przestaną mieścić się na krześle”. Da się tak działać, ale chaos nie znika sam.
Gdy firma rośnie, przybywa usług, pracowników i zapytań. Oferta zaczyna żyć w kilku plikach, wiadomościach i głowie właściciela. Klienci otrzymują różne informacje, a zespół w kółko tłumaczy te same rzeczy.
Strona może rosnąć razem z firmą. Najpierw pokazuje podstawową ofertę i ułatwia kontakt. Później zyskuje nowe realizacje, poradniki, system rezerwacji, wersje językowe czy sekcję rekrutacyjną.
Im wcześniej zaczniesz, tym łatwiej zbudujesz widoczność i porządek. Odkładanie wszystkiego do momentu „kiedy będzie więcej czasu” zwykle kończy się odkryciem, że tego czasu jest jeszcze mniej.
Krótko mówiąc: strona jest narzędziem wzrostu, a nie medalem wręczanym firmie po przekroczeniu określonego rozmiaru.
Jaka strona naprawdę pomaga firmie?
Nie każda strona będzie sprzedawać. Żeby była użyteczna, musi zostać przygotowana z myślą o konkretnych osobach i konkretnym celu.
1. Powinna mówić do właściwego klienta
Strona „dla wszystkich” zwykle nie przekonuje nikogo. Rodzic szukający zajęć dla dziecka potrzebuje innych informacji niż dyrektor finansowy wybierający system do raportowania. Im lepiej znasz odbiorcę, tym łatwiej odpowiedzieć na jego pytania.
2. Powinna wyjaśniać korzyści, nie tylko wymieniać funkcje
Lista sprzętu, technologii i certyfikatów może być ważna. Klient chce jednak wiedzieć, co z tego wynika dla niego.
Zamiast napisać tylko „wykonujemy audyty energetyczne”, wyjaśnij, dla kogo jest audyt, jak przebiega, co klient otrzyma i jakie decyzje będzie mógł dzięki niemu podjąć. Konkret jest ciekawszy niż worek branżowych haseł.
3. Powinna pokazywać dowody
Każda firma może napisać „najwyższa jakość” i „indywidualne podejście”. Internet jeszcze nie pobiera za te zwroty opłaty, dlatego są wszędzie.
Znacznie lepiej działają realizacje, opinie, liczby z odpowiednim wyjaśnieniem, certyfikaty, zdjęcia procesu i opis sposobu pracy. Nie mów tylko, że potrafisz. Pokaż.
4. Powinna prowadzić do następnego kroku
Klient nie powinien urządzać polowania na formularz kontaktowy. Przycisk powinien być widoczny, a jego opis jasny.
Nie zawsze kolejnym krokiem jest zakup. Może nim być konsultacja, pytanie o termin, pobranie katalogu, przesłanie briefu albo rozmowa z doradcą. Ważne, aby użytkownik wiedział, co zrobić i czego spodziewać się później.
5. Powinna dobrze działać
Strona musi być szybka, bezpieczna i wygodna na telefonie. Powinna też dać się łatwo aktualizować. Efekty specjalne są miłym dodatkiem, ale nie mogą utrudniać czytania oferty.
Jeśli użytkownik czeka kilkanaście sekund na animację logo, może rzeczywiście ją zapamiętać. Niestety prawdopodobnie jako ostatnią rzecz, którą zobaczył przed zamknięciem karty.
Czy strona naprawdę sprzedaje przez całą dobę?
Często mówi się, że strona jest sprzedawcą pracującym 24 godziny na dobę. Jest w tym sporo prawdy, ale nie warto oczekiwać cudów.
Strona nie naprawi słabej oferty, nie zastąpi dobrej obsługi i nie sprowadzi klientów samą siłą istnienia. Może za to cierpliwie wykonywać wiele zadań:
– tłumaczyć różnice między usługami,
– pokazywać realizacje,
– odpowiadać na częste pytania,
– przygotowywać klienta do rozmowy,
– zbierać zapytania,
– odrzucać niedopasowane kontakty,
– pomagać w rezerwacji lub zakupie.
Dzięki temu klient dzwoni lepiej przygotowany, a zespół nie zaczyna każdej rozmowy od zera. To nie magia. To po prostu dobrze poukładana komunikacja.
Czy każda firma potrzebuje wielkiej strony?
Nie. Wielkość strony nie jest konkursem.
Jednoosobowej firmie świadczącej prostą usługę lokalną może wystarczyć niewielka witryna. Sklep z tysiącami produktów będzie potrzebował wyszukiwarki, filtrów i wygodnego koszyka. Firma technologiczna sprzedająca drogie rozwiązania B2B może postawić na studia przypadków, poradniki i osobne treści dla kilku grup klientów.
Prawie każda firma potrzebuje jednak własnego miejsca, w którym klient może zrozumieć ofertę, nabrać zaufania i wykonać kolejny krok.
Przed rozpoczęciem projektu warto więc odpowiedzieć na kilka pytań:
– Skąd przychodzą klienci?
– Jakich informacji szukają?
– Czego się obawiają?
– Co przekonuje ich do kontaktu?
– Jakie zapytania są dla firmy najbardziej wartościowe?
– Po czym poznamy, że strona działa?
Odpowiedzi pomogą stworzyć narzędzie dla biznesu, a nie internetową dekorację zbierającą cyfrowy kurz.
Podsumowanie: nie chodzi tylko o „bycie w internecie”
Potrzebujesz strony nie dlatego, że „wszyscy ją mają”. Potrzebujesz miejsca, w którym klient szybko znajdzie odpowiedzi, zobaczy dowody, zrozumie ofertę i łatwo się z Tobą skontaktuje.
Strona wzmacnia polecenia, wspiera media społecznościowe, oszczędza czas i daje Ci większą kontrolę nad marką. Może pomagać w sprzedaży, obsłudze, rekrutacji i budowaniu zaufania.
Oczywiście kosztuje i wymaga opieki. Sama nie zagwarantuje kolejki klientów ciągnącej się aż do sąsiedniego powiatu. Jeśli jednak jest dopasowana do firmy i jej odbiorców, staje się inwestycją, a nie kolejnym wydatkiem.
Brak strony również coś mówi. Czasem mówi: „Poszukaj informacji gdzie indziej”. Dobra strona mówi za to: „Jesteś we właściwym miejscu. Oto wszystko, czego potrzebujesz, żeby zrobić kolejny krok”.
I właśnie dlatego warto ją mieć.